Długa historia rosyjskich represji na Krymie

W maju 1944 r. większość ze 150 tys. zamieszkujących Krym Tatarów wywieziono do Uzbekistanu. Ale na Mierzei Arabackiej przez niedopatrzenie kilka wiosek uniknęło wysiedlenia. Kiedy w czerwcu 1945 r. władze się zorientowały, Tatarów załadowano na łodzie, wywieziono na Morze Azowskie i wrzucono do wody, aby się potopili. Tak jak za czasów Związku Radzieckiego i dziś Rosja zakazuje Tatarom upamiętniać rocznicę wielkiej wywózki zarządzonej przez Stalina.

Newsweek Historia: Czy historyk może odpowiedzieć na pytanie, czyj jest Krym?

Natalia Królikowska: Niewątpliwie Tatarzy krymscy mają do niego szczególne prawo, bo to ich jedyna ojczyzna. Trudno jednak odmówić tego prawa Rosjanom czy Ukraińcom, którzy mieszkają tam od kilku pokoleń. Często słyszałam nieco wyidealizowaną opowieść, że przed II wojną wszystkie narody żyły na półwyspie zgodnie, dopiero potem stało się coś strasznego. Wydaje mi się, że szansą Krymu byłby powrót do stanu wzajemnego szacunku zamieszkujących go narodów. Nadzieję na wygaszenie konfliktów i lepszą przyszłość miał Krym wtedy, kiedy był w miarę stabilną autonomią w ramach Ukrainy, która zmierzała w stronę Unii Europejskiej.

Skąd się wzięli Tatarzy na Krymie?

– Pierwotnie nazwa Tatarzy odnosiła się do jednego z klanów mongolskich. Z czasem przeszła na mieszkańców zachodnich ziem imperium Czyngis-chana, którzy w dużej części pochodzili od ludów tureckich, a po najeździe w XIII w. uznali zwierzchnictwo mongolskie. Z zachodniej części imperium, gdzie leżał m.in. Krym, powstało państwo Złota Orda, która z kolei w pierwszej połowie XV w. podzieliło się na chanaty: kazański, astrachański, syberyjski i krymski. Każde z tych państw rościło sobie pretensje do schedy po Złotej Ordzie. Ale w XVI w. Wielkie Księstwo Moskiewskie podbiło większość z nich. Tylko Chanat Krymski zdołał przetrwać do końca wieku XVIII.

Znana koncepcja polityczna władców moskiewskich mówi o zbieraniu ziem ruskich. Wygląda jednak na to, że Moskwa czuła się również spadkobierczynią Złotej Ordy.

– Trudno krótko omówić tak złożony problem, jak stosunek Moskwy do dziedzictwa mongolskiego oraz znaczenie tytułu car Wszechrusi przyjętego przez Iwana IV. Ale np. na przełomie XV i XVI w. wielcy książęta legitymizowali swoją władzę, wymyślając pochodzenie od cesarza Augusta czy legendę o tzw. trzecim Rzymie. Dopiero jednak zdobycie Kazania i Astrachania dało im charyzmatyczną i rozpoznawalną legitymizację. Nie przypadkiem w tytulaturze wyrytej na wielkiej pieczęci Iwana IV, zdobywcy obu chanatów, tytuł car odnosi się jedynie do Kazania i Astrachania. Odwoływał się tym samym bezpośrednio do dziedzictwa czyngisydzkiego.

Czy dążenie Moskwy do podboju Chanatu Krymskiego też można traktować jako część planu zbierania ziem Złotej Ordy?

– Raczej nie. Po pierwsze, trzeba pamiętać o bardzo pozytywnych dla Moskwy efektach ekonomicznych i politycznych nowych nabytków terytorialnych. Po drugie, Krym został zdobyty dopiero w XVIII w. za panowania Katarzyny II. Widać wtedy odwołania do ideałów oświecenia i pomysły na odtworzenie imperium bizantyjskiego. Nie ma już natomiast odwołań do Złotej Ordy.

Zanim Katarzyna II podbije Chanat Krymski, wyjaśnijmy, co to było za państwo.

– Miało ono wiele cech wspólnych z monarchiami elekcyjnymi ówczesnej Europy, takimi jak Rzeczpospolita. Władzę zwierzchnią sprawował chan, który musiał pochodzić z linii Czyngis-chana. Nie był jednak władcą absolutnym. Rządy te były oparte na tradycyjnych instytucjach rodowych. Istniało także zgromadzenie stanowe Kurułtaj złożone z całej szlachty. Obradowało na stepie i każdy miał prawo w nim uczestniczyć. Kurułtaj mógł wypowiedzieć władcy posłuszeństwo. Sukces bądź porażka chana zależały od aktualnej sytuacji politycznej, a także od tego, kogo popierało Imperium Osmańskie.

W jakim stopniu Chanat Krymski był zależny od Turcji?

– Relacje między chanatem a Imperium Osmańskim ewoluowały w czasie. Wielu chanów starało się prowadzić politykę niezależną. Wzrost zależności był następstwem zmian geopolitycznych. Do końca XVII w. Chanat Krymski, zmieniając sojusze, prowadził politykę utrzymywania równowagi sił między Rzeczpospolitą a Moskwą. Kiedy jednak w XVIII w. Moskwa zaczęła wyraźnie dominować, a Rzeczpospolita traciła wypływy w regionie, słabnący chanat stawał się coraz bardziej zależny od Imperium Osmańskiego.

Kiedy w polityce rosyjskiej pojawia się koncepcja wyjścia na morza południowe?

– Podlegli Moskwie Kozacy dońscy wyruszali po łupy na Morze Czarne przez cały XVII wiek. Pozycję Moskwy w regionie wzmocnił polsko-rosyjski rozejm andruszowski z 1667 r., który potwierdził podział Ukrainy. Moskwa zatrzymała jej lewobrzeżną część. Na początku XVIII w. Piotr I prowadził operacje wojskowe, które miały zapewnić panowanie nad północnymi wybrzeżami Morza Czarnego. Ale to Katarzyna II odniosła trwałe sukcesy. A jak wskazują choćby napisy: „droga do Bizancjum”, ozdabiające trasę jej przejazdu przez Krym, caryca łączyła zdobycze terytorialne z ideą odbudowy imperium bizantyjskiego.

Kiedy chanat został podbity?

– W 1736 r. Rosjanie po raz pierwszy zdobyli Krym. Zniszczyli go, ale nie zajęli. Po raz drugi weszli na półwysep w 1771 roku. Dlaczego Katarzyna II nie zdecydowała się wtedy na aneksję, tylko stworzyła autonomiczne, ale zależne od Rosji państwo, nie jest jasne. Nowy chan Szachin Girej próbował wprowadzić reformy. Ograniczył rolę arystokracji, przeprowadził nowy podział administracyjny. Wywołało to falę sprzeciwów i kiedy arystokracja zwróciła się o pomoc do Imperium Osmańskiego, Katarzyna II w 1783 r. zdecydowała się na aneksję. Obiecała, że będzie traktowała Tatarów tak samo jak innych podanych. Na początku rzeczywiście nie widać represji. Elita tatarska zostaje zrównana w prawach ze szlachtą rosyjską.

Ta oświecona sielanka nie trwa jednak długo.

– Już na przełomie XVIII i XIX w. angielski podróżnik Edward Clarke opisuje, jak rosyjscy żołnierze strzelali do imamów na minaretach. Niby dla zabawy, ale w końcu kogoś trafili. Pod koniec XVIII w. po kolejnej wygranej przez Rosję wojnie z Turcją następuje pierwsza wielka fala emigracji. Trudno o dokładne dane, ale przypuszczalnie 100 tysięcy Tatarów przenosi się na teren Imperium Osmańskiego. Druga fala następuje po kolejnej wojnie rosyjsko-osmańskiej w 1812 r.

Przyczyną są represje ze strony Rosjan?

– XIX-wieczne źródła rosyjskie podchodzą do tej sprawy lekceważąco. Przypisują wyjazdy fanatyzmowi religijnemu muzułmanów, którzy nie chcą żyć w państwie prawosławnym. Natomiast badacze zajmujący się relacjami tatarskimi wskazują na dwie przyczyny. Brak szacunku dla tatarskiej tradycji i religii muzułmańskiej oraz kwestie własnościowe. Krym stał się nową prowincją Imperium Rosyjskiego i miał dać ziemię ludziom, którzy zasłużyli się dla państwa. Tatarzy byli wywłaszczani, a ich własność otrzymywali rosyjscy ziemianie.

Czy jakiś przekaz ideologiczny wiąże się z włączeniem Krymu do Imperium Rosyjskiego?

– Krym już za Katarzyny II nabiera wyjątkowego znaczenia z powodu jego dawnych związków z Bizancjum, Rusią (w krymskim Chersonezie chrzcił się Włodzimierz Wielki, książę kijowski), a wcześniej ze starożytnymi Grekami. Skoro ówczesna Rosja odwołuje się do legitymizacji bizantyjsko-greckiej, to Krym musi grać ważną rolę. To się zaczęło zaraz po przyłączeniu Krymu, ale najlepiej było widoczne w XIX w. Prowadzono wtedy np. szeroko zakrojone badania naukowe nad grecką przeszłością półwyspu.

Mikołaj I postanowił posunąć się dalej na południe i sięgnąć po cieśniny czarnomorskie. Zagroziło to interesom Anglii i Francji i było przyczyną wojny krymskiej (1854-1855). Po niej większość Tatarów opuszcza ojczyznę.

– Po przegranej wojnie krymskiej władze rosyjskie prześladowały Tatarów, oskarżając ich o to, że byli jednym z powodów klęski. Z 300 tys. mieszkających wtedy na Krymie oraz na stepach czarnomorskich Tatarów i Nogajów, wywodzących się z ludów tureckich i mongolskich, według szacunków wyjeżdża ok. 190 tysięcy. Po raz pierwszy Tatarzy są mniejszością na swojej ziemi. W latach 70. i 80. XIX w. włączyli się w wielki ruch modernizacyjny muzułmanów rosyjskich. Główną postacią był wykształcony na rosyjskich uniwersytetach Ismail Gasprinski, który widział przyszłość muzułmanów jako nowoczesnych i lojalnych poddanych Imperium Rosyjskiego. Po upadku caratu Tatarzy w 1917 r. nawiązując do tradycji, zwołali zgromadzenie narodowe Kurułtaj, który proklamował powstanie niezależnego, tolerancyjnego religijnie i narodowo państwa wszystkich mieszkańców półwyspu. Po przyjściu bolszewików przestało ono istnieć. Jednak tradycja tamtego Kurułtaju była ważna i Tatarzy stale będą się do niej odwoływać.

Bolszewicy zlikwidowali tamto państwo, ale nadali Tatarom pewne przywileje.

– To efekt tzw. polityki korenizacji polegającej na tym, że bolszewicy szli na pewne ustępstwa w kwestiach narodowych, aby kupić poparcie narodów nierosyjskich. Tatarzy wykorzystują tę okazję. Stanowią tylko 25 proc. wszystkich mieszkańców Krymu, lecz uzyskują status narodu rdzennego. W tym czasie propaganda sowiecka podkreślała ich niemongolskie korzenie. Mieli pochodzić od dawnych mieszkańców półwyspu: Gotów, Sarmatów czy Scytów. W pamięci zbiorowej końcówka lat 20. uważana jest za złote lata dla działalności narodowej. W latach 30. na Krymie tak jak w całym ZSRR następują represje, ale pamięć o tamtym okresie pozostaje.

Jakie były postawy Tatarów podczas II wojny i niemieckiej okupacji?

– Z około 100 tys. tatarskich mężczyzn 65 tys. służyło w szeregach Armii Czerwonej lub w sowieckiej partyzantce. Do oddziałów niemieckich wstąpiło 8 tysięcy. Około 12 tys. służyło w niemieckich służbach pomocniczych. Trudno stwierdzić, jakie były ich motywacje. W retoryce nazistowskiej Tatarzy byli uważani za podludzi gorszych nawet od Słowian. Włączanie Tatarów do nazistowskich formacji rozpoczęło się w 1942 r., gdy pojawiły się trudności na froncie wschodnim. Oficjalnie byli ochotnikami, jednak wielu z nich zostało wziętych z obozów jenieckich. Jeśli chcieli przeżyć, mieli ograniczony wybór. Współpraca z nazistami to trudny temat. Nigdy nie spotkałam Tatara, który by mi powiedział, że jego dziadek służył w Wehrmachcie. Wszyscy natomiast opowiadają historie o bohaterze wojennym, który wraca z Armii Czerwonej i nie zastaje swojej rodziny.

Bo na podstawie zbiorowego oskarżenia o kolaborację z Niemcami została wysiedlona. Zresztą dotknęło to nie tylko Tatarów.

– Także krymskich Bułgarów, Ormian i innych. Po deportacjach na półwyspie praktycznie zostali tylko Rosjanie i Ukraińcy. Większość ze 150 tys. wysiedlonych Taranów wywieziono do Uzbekistanu. Na Krymie pozostały pojedyncze osoby. Ale była też taka historia. Na Mierzei Arabackiej przez niedopatrzenie kilka wiosek uniknęło wysiedlenia. Kiedy w czerwcu 1945 r. władze się zorientowały, Tatarów załadowano na łodzie, wywieziono na Morze Azowskie i wrzucono do wody, aby się potopili.

Czy po wysiedleniach temat krymskich Tatarów w ogóle się pojawiał w Związku Sowieckim?

– W literaturze historycznej stworzony został mit Chanatu Krymskiego, pasożyta żerującego na Słowianach. Miało to być państwo zapóźnione, bez własnej gospodarki, żyjące jedynie z handlu niewolnikami. Według tych koncepcji Chanat Krymski musiał upaść, a Imperium Rosyjskie wykonało misję cywilizacyjną, która była błogosławieństwem dla jego tatarskich mieszkańców.

Od kiedy Tatarzy zaczynają się starać o prawo powrotu?

– Są aktywni i dobrze zorganizowani. Od lat 60. wysyłają przedstawicieli do Moskwy. W 1967 r. władze sowieckie zdjęły z nich zbiorowe oskarżenie o kolaborację. Dekret Rady Najwyższej ZSRR w sprawie Tatarów stanowił: „Te bezpodstawne zarzuty przeciwko wszystkim obywatelom tatarskiej narodowości, którzy w przeszłości zamieszkiwali Krym, winny być odrzucone, szczególnie że nowe pokolenie wchodzi w obszar pracy i życia politycznego [naszego] społeczeństwa...". Ale bez prawa powrotu. We wczesnych latach 80. dostają propozycję utworzenia autonomicznej republiki tatarskiej na terytorium Uzbekistanu. Zdecydowanie ją odrzucają. Kieruje nimi jedna idea: powrót na Krym. To staje się możliwe pod koniec lat 80. Do 1995 r. wraca ich około 260 tys. Nie byli jednak witani z otwartymi ramionami. Bano się, że zechcą odzyskać utracone mienie. Nie mogąc liczyć na zwrot nieruchomości, Tatarzy budują prowizoryczne osady na ziemiach pokołchozowych. Za wszelką cenę, aby tylko zamieszkać na Krymie. W końcu sytuacja zaczęła się normować. Tatarzy uznali, że w ich interesie jest współdziałanie z państwem ukraińskim, i stali się największą zorganizowaną proukraińską siłą na półwyspie.

Co się stanie, jeśli rosyjska okupacja Krymu okaże się długotrwała?

– Czy zdecydują się na jeszcze jedną emigrację? Kraj, do którego mogliby wyjechać, to Turcja. Jest też duża diaspora tatarska w Niemczech i USA. Jednak koncepcja narodu tatarskiego wiąże ich z ziemią krymską. Nowej ziemi obiecanej sobie nie znajdą. W Azji Centralnej z racji dobrego wykształcenia byli w elitach tamtejszych społeczeństw. Często po powrocie na Krym np. inżynierowie z braku innych możliwości musieli handlować warzywami na bazarze. Osobista cena, którą wielu zapłaciło za powrót, była ogromna. Co zrobią teraz? Nie wiem. Jeszcze za wcześnie, żeby to przewidzieć. Wszyscy są w szoku.

dr Natalia Królikowska - historyk i turkolog Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, znawczyni historii Chanatu Krymskiego

newsweek.pl

 

 

Oceń artykuł Długa historia rosyjskich represji na Krymie

1

Głosowanie

Głosowanie
Pozytywnie

2 Lat temu

0

Głosów

Głosowanie
Negatywnie

2 Lat temu

1 możliwych do oddania głosów

jVoteSystem developed and designed by www.joomess.de.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież