Dlaczego Rosja walczy w Syrii? Nie o Państwo Islamskie tu chodzi

Rosyjska interwencja w Syrii to nie tylko cios w ekstremistyczne Państwo Islamskie, jak zapewniają kremlowscy politycy i propagandyści. Przyczyny rosyjskiego zaangażowania są znacznie bardziej skomplikowane.

Ponad ćwierć wieku od zakończenia wojny w Afganistanie Rosja militarnie wraca na Bliski Wschód. I chociaż tym razem Kreml nie mierzy się z partyzantką mudżahedinów, a z islamskimi terrorystami, polityczne powody interwencji pozostają niezmienne. Manifestacja mocarstwowych ambicji i wzmocnienie pozycji negocjacyjnej w rozmowach z Zachodem. A do tego jeszcze chęć powrotu do politycznej i dyplomatycznej pierwszej ligi, z której Moskwa z hukiem wypadła ze względu na swoją agresję wobec Ukrainy.

Władimir Putin ma też jednak bezpośredni interes w ochronie syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada. To jedyny przywódca na Bliskim Wschodzie, który utrzymał swoje autorytarne rządy i oparł się tzw. Arabskiej Wiośnie, czyli protestom społecznym i konfliktom zbrojnym spowodowanym m.in. korupcją, bezrobociem, wysokimi cenami i autorytarnymi rządami w krajach arabskich. Seria przewrotów, które od 2010 roku obalały kolejnych dyktatorów i rozlewały się na coraz to nowe państwa w pewnym momencie wydawała się realnym zagrożeniem także dla Putina.

O ile ze zbuntowanymi rodakami Asad radził sobie dość sprawnie i oddalił ryzyko utraty władzy, o tyle sytuacja zmieniła się diametralnie wraz z pojawieniem się radykałów z Państwa Islamskiego. Pozycja Asada gwałtownie osłabła, a kraj pogrążył się w jeszcze większym chaosie. Doszło do wojny wszystkich ze wszystkimi, a siły wierne prezydentowi zachowały kontrolę nad zaledwie 20 proc. terytorium kraju. Na Kremlu zdecydowano wtedy, że utrzymanie dotychczasowych relacji, polegających od lat 70. XX wieku przede wszystkim na zaopatrywaniu Damaszku w sprzęt wojskowy, nie gwarantuje uratowania syryjskiego prezydenta. A tym samym rosyjskich interesów.

Rosja postanowiła więc zaangażować się w konflikt militarnie i wysłać swoje lotnictwo z zadaniem bombardowania pozycji radykalnych islamistów (podobne czynności podjęły odpowiednio wcześniej również Stany Zjednoczone przewodzące koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu). Dla Kremla była to świetna okazja, żeby upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Po pierwsze pomóc Asadowi utrzymać władzę (światowe media informowały, że celami Rosjan są nie tylko terroryści, ale również walczące z Asadem oddziały antyrządowe), a po drugie wrócić do politycznej pierwszej ligi i rozwiązać problem terrorystów z ISIS, z którymi Zachód nijak nie potrafi sobie poradzić.

Właśnie ze względu na ten brak efektywności, Stany Zjednoczone były zmuszone zaakceptować interwencję wojskową Rosji w Syrii. I to na warunkach Moskwy. Trwała koalicja obu stron wydaje się niemożliwa ze względu na rozbieżne stanowiska ws. przyszłości Asada. Waszyngton chciał jego odsunięcia od władzy, Moskwa - wręcz przeciwnie. Upadek syryjskiego prezydenta byłby policzkiem i zagrożeniem dla Putina, a ponadto pokazywałby, że rosyjski prezydent wycofuje się z Syrii pod naciskiem Amerykanów.

Ci jednak odpuścili. Dla Waszyngtonu priorytetem jest zniszczenie Państwa Islamskiego, które w ostatnich miesiącach stało się zagrożeniem dla światowego bezpieczeństwa, i aby to osiągnąć amerykańska administracja gotowa jest na daleko idące ustępstwa. Dlatego, jak to bywa w tego rodzaju sytuacjach, kwestia przyszłości Asada została dyplomatycznie przemilczana. Doprowadziło to do tego, że na terenie Syrii z Państwem Islamskim walczą de facto dwie koalicje: NATO-wska pod wodzą Stanów Zjednoczonych i rosyjska (w jej skład wchodzą oprócz Rosji także Irak, Iran i Syria).

Eksperci nie mają wątpliwości, że włączenie się Rosji do syryjskiego konfliktu wyjdzie temu krajowi i jego mieszkańcom tylko na niekorzyść, ale na Kremlu nastroje są szampańskie. Małym kosztem i w wielkim stylu Putin wrócił na światowe salony w charakterze wybawcy i przywódcy wielkiego mocarstwa. Losy Syrii i Syryjczyków mają dla niego wobec takiego sukcesu co najwyżej drugorzędne znaczenie.

newsweek.pl

 

Oceń artykuł: Dlaczego Rosja walczy w Syrii? Nie o Państwo Islamskie tu chodzi

2

Głosów

Głosowanie
Negatywnie

3 Lat temu

0

Głosów

Głosowanie
Pozytywnie

3 Lat temu

1 możliwych do oddania głosów

jVoteSystem developed and designed by www.joomess.de.

Komentarze  

#3 KarolM 2015-11-29 17:31
Rosja powinna zaprowadzić w krajach arabskich Komunizm. Tylko te ideologie mogą zbawić świat arabski.
Kto chciałby pracować na burżuja ?
Cytować
#2 Renata 2015-11-03 20:07
Zgadzam się z @ Sloniem Trabalski. Te kolorowe rewolucje w Europie, Arabskie Wiosny to aranżacje USAlitów wyznających jeden dogmat kto nie z nami ten dyktator i reżimowiec.
Cytować
#1 Slon Trabalski 2015-10-28 12:04
Eksperci popierając w wojnie Putina z terrorystami stronę terrorystów winni być tak samo jak terroryści traktowani. Współpraca z terrorystami winna być traktowana jako ludobójstwo i powinna być stosowana kara śmierci. Trudno. Nie potrzebujemy "ekspertasów" za pieniądze USA, które po cichu wspiera terror by móc oficjalnie z nim walczyć.
To USA powinno odpowiadać za rozpętanie wojny w krajach muzułmańskich. Uczcijmy pamięć wszystkich ofiar tej wojny !
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież