Spóźniony Nobel dla Arabskiej Wiosny

Faworytami byli papież Franciszek i Angela Merkel, ale Komitet Noblowski przyznał tegoroczną pokojową nagrodę Nobla nie znanemu szerzej Kwartetowi na Rzecz Dialogu Narodowego z Tunezji.

To dobra decyzja, choć nie przebije się zbytnio w mediach. Zamiast czołówek w gazetach, będą notatki na 15 stronie w lewym dolnym rogu. Ale Komitet Noblowski ma ten luksus, że nie musi liczyć się z czołówkami gazet i headline'ami w telewizjach informacyjnych. Co więcej, przyszłość najbardziej prestiżowej na świecie nagrody politycznej nie zależy od tonu komentarzy w zachodnich gazetach. Komitet może pozwolić sobie na decyzję, która może nie jest pod publiczkę, ale zwraca uwagę na pewien istotny problem. A przecież organizacja działająca na rzecz demokracji i budowania społeczeństwa demokratycznego w takim kraju jak Tunezja, bardziej skorzysta z noblowskiego prestiżu niż Angela Merkel czy papież Franciszek Superstar.

Nobel dla tunezyjskiego Kwartetu to nagroda pocieszenia dla arabskiej wiosny. I to spóźniona, bo przemiany jakie wiązano z tym zrywem w zasadzie nie nadeszły. Arabska wiosna zaczęła się zimą 2010 roku właśnie w Tunezji. To Tunezyjczycy jako pierwsi obalili prezydenta-dyktatora. Gdyby nie pokojowe protesty w Tunisie Mubarak i Kadafi dalej rządziliby ze swoich pałaców. W odróżnieniu od Egiptu, Libii czy Jemenu arabska wiosna w Tunezji przyniosła konkretne rezultaty. Kraj ten jako jedyny przeprowadził demokratyczne reformy. Do krwawych zamachów na plaży w Susie w lipcu tego roku i wcześniej w muzeum Bardo w Tunisie, wydawało się, że Tunezja będzie pozytywnym wyjątkiem – przykładem dla innych, dowodem na to, że demokracja może zapuścić korzenie także w świecie arabskim. Kraj ten nie pogrążył się w wojnie domowej jak Jemen czy Libia i nie doszli w nim do władzy po puczach dyktatorzy jak w Egipcie, ale Tunezja stanęła na krawędzi.

W uzasadnieniu napisano, że pokojowy Nobel dla Kwartetu to zachęta dla narodu tunezyjskiego. Problem w tym, że sam tylko prestiż nie uratuje tunezyjskiej demokracji. Nobel nie sprawi też, że do Tunezji znów zaczną przyjeżdżać tłumnie turyści, choć tego ten kraj najbardziej potrzebuje. Siły demokratyczne w Tunezji potrzebują nie tylko uznania, ale konkretnej pomocy – finansowej, logistycznej, know how w walce z terroryzmem. Mam nadzieję, że pokojowy Nobel zwróci uwagę świata na problemy Tunezji. I arabską wiosnę uda się uratować przed zagładą.

newsweek.pl

 

Oceń artykuł: Spóźniony Nobel dla Arabskiej Wiosny

0

Głosów

Głosowanie
Pozytywnie

4 Lat temu

0

Głosów

Głosowanie
Negatywnie

4 Lat temu

1 możliwych do oddania głosów

jVoteSystem developed and designed by www.joomess.de.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież