Erdogan: sułtan niemal obalony

Do tej pory rządził jak dyktator, niszcząc politycznych wrogów. Dla zdobycia władzy absolutnej był gotów poświęcić wszystko. W piątkowy wieczór, 15 listopada armia wypowiedziała mu posłuszeństwo.

Erdogan przez internet wzywał naród do oporu, kiedy w Stambule władzę przejęli zbuntowani wojskowi. Od czasów Ataturka armia jest strażniczką świeckości republiki i kilkakrotnie występowała już przeciwko cywilnym władzom. Liderzy wojskowi obiecali, że przywrócą w Turcji demokrację i świecki charakter kraju. A co zrobił z Turcją Erdogan?

Możesz zabić każdego

Kilka lat temu z okazji Dnia Dziecka – zgodnie z turecką tradycją – w jego fotelu posadzono małego chłopca. Erdogan powiedział do chłopca: „Teraz ty jesteś władcą. Możesz powiesić każdego. Możesz zabić każdego. Możesz wszystko”. Taka jest definicja władzy według „sułtana”. Erdoganizm to już więcej niż doktryna polityczna, to niemal kult.

Prezydent nie widzi w nepotyzmie niczego nagannego. W końcu jego eksszofer jest dziś ważnym deputowanym, a gdy w połowie maja odbywało się wesele córki Edogana (wzięło w nim udział 6 tysięcy gości), nakazał zamknąć ruch na ulicach Stambułu, jakby miasto było jego prywatną własnością.

Państwo, partia i rząd jednością pod rządami Erdogana

Do niedawna turecki system nazywano demokracją nieliberalną. To już nieaktualne. Erdogan niszczył kolejne standardy. Coraz mniej demokracji i coraz więcej elementów autorytarno-dyktatorskich. Wybuchały coraz to nowe kryzysy: od gospodarki przez sprawy wewnętrzne po politykę zagraniczną. A tym samym realizacja planów reżimu wymaga coraz większej dozy przemocy – tłumaczy Newsweekowi Kerem Oktem.

Zniszczyć przeciwnika

Ale żeby zrozumieć styl polityczny Erdogana, trzeba się cofnąć w czasie. Prezydent Turcji wychował się w Kasimpasie, jednej z najbiedniejszych dzielnic Stambułu. Tam nie można było nigdy okazywać słabości ani iść na kompromis. Jeden z amerykańskich dyplomatów powiedział, że Erdogan ma instynkt ulicznego wojownika. Zniszczenie przeciwnika to według niego najlepszy sposób rozwiązywania wszelkich problemów.

Znieważenie

Ostatnio turecki parlament przegłosował ustawę, na mocy której deputowani zostali pozbawieni immunitetu. Dzięki temu władza mogłaby postawić przed sądem co najmniej 148 deputowanych, przeciwko którym zebrano już sfabrykowane zarzuty.Wśród nich są niemal wszyscy posłowie z umiarkowanej prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP), która jest solą w oku Erdogana. Średnio co cztery dni toczył się  proces o znieważenie Erdogana, od początku jego rządów było ich już dwa tysiące. Oskarżeni to najczęściej dziennikarze, artyści, naukowcy i studenci.

 W ostatnich przyspieszonych wyborach „sułtanowi” nie udało się zdobyć upragnionej większości dwóch trzecich głosów koniecznej do zmiany konstytucji. Liczył na to, że samo postawienie kurdyjskich deputowanych przed sądem zniszczy wiarygodność HDP i nikt już nie stanie na drodze do zmiany systemu na prezydencki. – Erdogan jest gotów zniszczyć wszystko, byle osiągnąć swoje cele – mówi Mustafa Akyol. I nie obchodzi go, że wykluczenie umiarkowanych Kurdów z polityki będzie prezentem dla kurdyjskich ekstremistów. Kurdowie zyskają bowiem dowód na to, że tylko walka zbrojna z reżimem w Ankarze może cokolwiek zmienić.

Szczęśliwy sułtan

Wszystko działo się zgodnie ze starą osmańską tradycją, mówiącą, że sułtan musi być szczęśliwy. Bo kiedy ojciec narodu jest zadowolony, podejmuje decyzje, które są korzystne dla jego ludu. Należy więc mu wybaczyć wszystkie błędy czy akty okrucieństwa. No i nigdy nie należy o nim mówić źle. W Turcji krytykowanie prezydenta-sułtana stało się aktem wywrotowym. Lud to kupił, bo według badań opinii publicznej połowa Turków uważa, że rządzących należy wyłącznie chwalić.

Średnio co cztery dni ma miejsce proces o znieważenie Erdogana, a od początku jego rządów było ich już dwa tysiące. Ostatnio skazano starszą kobietę na rok więzienia za transparent „Odwróćmy się od haniebnego prezydenta”. Pewien mężczyzna został aresztowany tylko dlatego, że spytał o drogę do zoo (policjanci doszli do wniosku, że w ukryty sposób kpi z Erdogana). Ta histeria udziela się fanatykom. Dziennikarza, który został skazany na pięć lat więzienia za krytykę prezydenta, zaraz po wyjściu z sądu postrzelił na ulicy zwolennik AKP.

Jeden z krążących po Turcji dowcipów mówi o tym, że rząd pozwał księżyc za obrazę tureckiej flagi. Jak na razie do tego jeszcze nie doszło, ale Erdogan konsekwentnie domaga się rozbudowania katalogu czynów karalnych. – Nie ma żadnej różnicy między ludźmi, którzy sięgają po broń i bomby, a tymi, którzy do osiągnięcia swych celów używają stanowiska, tytułu czy pióra. To, że ktoś jest deputowanym, naukowcem, dziennikarzem czy szefem fundacji, nie zmienia faktu, że może być terrorystą – powiedział niedawno prezydent państwowej agencji informacyjnej Anadolu.

Świat ma się ugiąć

Erdogan chciał, żeby cywilizowany świat dostosował się do jego wizji sprawiedliwości. Wymógł na kanclerz Merkel, aby niemiecki satyryk, który napisał obraźliwy wiersz na jego temat, był ścigany na podstawie XIX-wiecznego niemieckiego prawa, zakazującego obrażania zagranicznych dyplomatów.

Wkrótce potem Ankara złożyła kolejny wniosek – o ściganie szefa grupy medialnej, który śmiał się z tego wiersza. Ważne dla Niemiec porozumienie Turcji i UE w sprawie uchodźców wisi dziś na włosku, bo w zamian za zniesienie wiz dla obywateli Turcji Unia domaga się zmiany praw, które pozwalają niemal wszystko podciągnąć pod zarzut terroryzmu. Erdogan nie chciał się na to zgodzić, co zdumiewało Brukselę. („Traktowaliśmy pana jak księcia, a pan nas teraz szantażuje” – mówił rozwścieczony Jean-Claude Juncker, szef Komisji Europejskiej).

Upadek

Ani gospodarka, ani sytuacja międzynarodowa nie wróżą Erdoganowi zbyt dobrze. Liczba turystów spadła o 40 proc., a wystarczy kolejna bomba, żeby było jeszcze gorzej – mówi nam Kerem Oktem. Co prawda PKB na głowę wynosi dziś ponad 10 tysięcy dolarów czyli rrzy razy więcej niż w 2002 r., gdy Erdogan przejmował władzę. Ale to błyskawiczne tempo rozwoju należy do przeszłości. Bo sułtan wypowiedział wojnę również zagranicznemu biznesowi. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Inwestycje odpływają w ekspresowym tempie. W 2011 r. wzrost gospodarczy wynosił 9 proc., a prognozy na 2014 mówią o 3 proc. Turcy mieli coraz więcej powodów do niezadowolenia. Teraz wojsko pokazało, że jest alternatywa dla dyktatorskich rządów "sułtana".

newsweek.pl

 

Oceń artykuł: Erdogan: sułtan niemal obalony

1

Głosowanie

Głosowanie
Negatywnie

10 Miesięcy temu

0

Głosów

Głosowanie
Pozytywnie

10 Miesięcy temu

1 możliwych do oddania głosów

jVoteSystem developed and designed by www.joomess.de.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież