Moda na islam

Zajęcia aerobiku "zgodne z szariatem", butiki z burkami, warsztaty z kuchni halal, a nawet pogadanki o seksie – w Pakistanie kwitną kobiece inicjatywy tematycznie związane z religią.


Tego popołudnia, w dzień powszedni, w zamożnej dzielnicy Karaczi salka, gdzie odbywał się wykład dotyczący islamu i małżeństwa, była wypełniona po brzegi. Słuchaczki zanosiły się śmiechem, kiedy prowadząca zapytała je, jak zmieniają się mężowie w miarę upływu lat. - Nie potrafią słuchać - powiedziała jedna z kobiet. - Są nieuważni - dodała druga. Inne uczestniczki, prawdopodobnie jeszcze niezamężne, były o mężczyznach lepszego zdania. Powiedziały o nich, że są racjonalni i gotowi podejmować ryzyko. – Przewidziałam, że panny będą miały takie nierealistyczne przekonania – zauważyła prowadząca, wywołując kolejne salwy śmiechu.

W większości spotkań religijnych w Karaczi uczestniczą mężczyźni, jednak na tamten wykład przyszły wyłącznie kobiety. Ubrane w tuniki w barwne wzory uczestniczki, pochodzące przeważnie z bogatych dzielnic, słuchały jak urzeczone wykładu Sary Asif, która przekazywała im nakazy islamu. Asif mówiła o sile kobiet oraz o tym, jak życie mężczyzn – oraz ich domy – bez kobiet byłyby pozbawione radości. – Allah dał nam urodę – zauważyła. – Wszystkie jesteśmy piękne - dodała.

Wykłady, jak ten prowadzony przez Asif, są częścią rozrastającego się religijnego ekosystemu pakistańskich kobiet, które trzymają się z dala od polityki i tradycyjnego duchowieństwa, woląc raczej kobiece przewodnictwo i konsumpcyjny styl życia powiązany tematycznie z islamem. Ta nowa kultura przyciągnęła zróżnicowaną mieszankę gospodyń domowych, lekarek, bankierek, gotowych włączyć religię do swojego życia, m.in. poprzez kupowanie abai z cekinami czy drogich mat modlitewnych na zamówienie.

Religijny pasaż handlowy

Zamożne mieszkanki Karaczi zaczęły zwracać się w stronę islamu począwszy od lat 90., kiedy to kobieca kaznodziejka, Farhat Hashmi, wzięła się za nauczanie religii w przypominających pałace domach bogatych dzielnic tego miasta. Wkrótce potem kobiety z tych okolic przywdziały burki i poszły na zajęcia z Koranu z zapałem charakterystycznym dla świeżo nawróconych. Hashmi założyła kontrowersyjną sieć islamskiej edukacji znaną jako Al-Huda, o której głośno się zrobiło, gdy jej uczennica Tashfeen Malik wraz z mężem przeprowadziła zamach w San Bernardino w Kalifornii w 2015 roku, w którym zginęło 14 osób.

Popularność Al-Hudy pomogła rozkwitnąć kolejnym religijnym biznesom tworzonym przez osoby zainspirowane działalnością Hashmi, inicjatywom różnego rodzaju, od instytucji edukacyjnych po butiki z burkami. Jednak w ostatnich latach nowe pokolenie kobiet – w rodzaju byłej uczennicy Hashmi, Humy Najmul Hassan, założycielki Instytutu Al-Ilm, ważnego elementu na mapie religijnej Karaczi – wywindowały te przedsięwzięcia na zupełnie nowy poziom.

Prosperity można zaobserwować na ulicy obok meczetu Baitussalam, w zamożnej dzielnicy Defence, gdzie uformował się religijny pasaż handlowy. Islamskie księgarnie sprzedające tytuły w rodzaju "300 pytań dla mężów i żon" przycupnęły wciśnięte między butiki oferujące abaje za 35 dolarów z tłoczonymi wzorami drzew palmowych, zaś banki kuszą propozycjami usług zgodnych z przepisami szariatu. W Habitt, sklepie z dekoracjami wnętrz w obrębie centrum handlowego Dolmen Mall na bulwarze nadmorskim Karaczi, islamskie różańce z drzewa sandałowego po cztery dolary za sztukę zostały wystawione obok modlitewników napisanych stylizowaną angielską czcionką. W internecie działają islamscy rzemieślnicy, m.in. w ramach firmy Little Ummati, sprzedając maty modlitewne na zamówienie w cenie po 20 dolarów.

Mahjabeen Umar, pakistańska projektantka graficzna z Szardży w Zjednoczonych Emiratach Arabskich opowiada, że Little Ummati narodziło się z jej pragnienia, żeby uatrakcyjnić praktykę religijną dla dzieci. Kiedy jej książki i produkty dziecięce zrobiły się takie ładne i kolorowe, Umar zapytała: "Dlaczego wszystkie islamskie produkty nie miałyby być atrakcyjnie zaprojektowane?".

Aerobik zgodny z szariatem

Równolegle doszło do boomu w usługach. Jedna z kobiet prowadzi w dzielnicy Defence zajęcia aerobiku "zgodne z szariatem". W niedawne piątkowe popołudnie kilkanaście nastoletnich dziewcząt w dżinsach rurkach robiło notatki podczas warsztatu w klubie młodzieżowym: tematyka dotyczyła samodzielnej produkcji kremów do ciała. W styczniu grupa kojarzona z meczetem Baitussalam zorganizowała zajęcia dotyczące żywności halal. Ponad sto kobiet w abajach zgromadziło się, żeby posłuchać o ryzyku, z jakim wiążą się diety oraz o ulubionych daniach Mahometa.

W zamożnych dzielnicach Karaczi kobiety spotykają się na zajęciach z Koranu oraz podczas pogadanek z udziałem kobiet kaznodziejów, gromadząc się w strzeżonych domach bądź instytutach. Przychodzą na religijne konferencje do pięciogwiazdkowych hoteli. Instytuty proponują im wybór islamskich kursów w językach urdu i angielskim: o rozumieniu Koranu, arabskiej wymowie czy islamskich praktykach religijnych w ramach prezentacji

"Przez WhatsApp do Allaha".

Islamskie wydarzenia – od spotkań modlitewnych po konferencje – tradycyjne  wyznaczają rytm życia w Pakistanie. Islam jest w tym kraju konstytucyjnie i kulturalnie chroniony oraz nauczany w szkołach. Muzułmanie stanowią 96 proc. populacji.

Co nie zmienia faktu, że w perspektywie historycznej była to religia biednych, zaś główne grupy polityczno-religijne, uważające się za autorytet w kwestiach wiary, obiecują uczynić z Pakistanu państwo rządzone według reguł szariatu. Dopiero w ostatnich latach pieczę nad religią przejęły elity, które z racji swego wykształcenia, doświadczeń i zasobów byłyby lepiej predysponowane do pełnienia tych obowiązków. Przyklaskuje temu Humaira Iqbal, lekarka, a kiedyś słuchaczka wykładów kaznodziejki Safiyi Khan. – Nasze elity nie reprezentowały religii, której strzegli duchowni – opowiedziała. – Ci przewodzili pogrzebom i modlitwom, uczyli dzieci Koranu. Niestety sami byli niepiśmienni, więc nie potrafili zrozumieć islamu tak jak osoba wykształcona.

Dewiantka w hidżabie

Iqbal, lat 34, prowadzi warsztaty pod nazwą "Blask" mające pomóc kobietom w korzystaniu ze swojej seksualności w ramach małżeństwa, z pomocą islamskich nakazów oraz anegdot wyjętych z nauczania religijnego. – Idea tych warsztatów sprowadza się do tego, by przekonać ludzi, iż z religijnego punktu widzenia seks jest czymś jak najbardziej pożądanym – podała prowadząca, mając jednak na myśli jedynie seks małżeński i heteroseksualny. Żartobliwie opisała siebie jako "dewiantkę w hidżabie", odnosząc się do nakrycia głowy, jakie wyznawczynie islamu zakładają poza domem. Przyznała, że dla ludzi stała się kimś w rodzaju guru w dziedzinie seksualności, islamu i małżeństwa, któremu zadaje się pytania  m.in. o to, czy seks analny jest dozwolony ("Nie, nie jest", natychmiast odpowiada).

Większość dyskusji podczas kobiecych wykładów dotyczy związków, rodzin oraz wymogów życia miejskiego. Mieszkanki zamożnych społeczności, które dopiero co odkryły islam, postanowiły nosić hidżab i uczestniczyć w obrzędach, spotykają się z krytyką i społecznym ostracyzmem – zwłaszcza ze strony rodzin, przyjaciół i mężów, niekiedy przerażonych przemianą bliskiej osoby w ubraną na czarno dewotkę odmawiającą udziału w przyjęciach, gdzie się śpiewa i tańczy. Wiele z tych kobiet twierdzi, że islam nadał ich życiu cel i kierunek, których dotąd im brakowało.

"Islam i Bóg dali mi prawdziwą wolność"

Kulsoom Umar, niegdyś studentka w London School of Economics  i konsultantka w dziedzinie pakistańskich projektów rozwojowych, teraz wykłada w Al-Ilm. Na pierwsze zajęcia z Koranu przyszła w zwyklej koszulce, teraz nosi długie szaty, zakrywa włosy i twarz. – Zawsze byłam szalenie niezależną osobą, ale to islam i Bóg dali mi prawdziwą wolność – twierdzi.

Ta konserwatywna – i niezależna zarazem – grupa kobiet niekoniecznie wpisuje się w stereotyp uległej religijnej żony. – "Siła", o jakiej mówi tak wiele kobiet z Al-Hudy, być może nie ma sensu z feministycznego punktu widzenia, zwłaszcza dla osób nieakceptujących zakrywania ciała i twarzy przez kobiety – przyznała Faiza Mushtaq, socjolożka ze szkoły biznesowej w Karaczi, która Al-Hudę uczyniła tematem swojej pracy doktorskiej. – Mimo to pod wieloma względami Al-Huda otworzyła kobietom dostęp do nowych wspólnot i nowych autorytetów – zauważyła, mając na myśli możliwość wspólnego studiowania Koranu bez pośrednictwa mężczyzn oraz bycie liderkami i organizatorkami.

onet.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież