KE wszczyna procedurę wobec Polski za odmowę przyjęcia uchodźców

Komisja Europejska zdecydowała, że wszczyna formalną procedurę o naruszenie prawa UE wobec Polski, Czech i Węgier w związku z niewypełnianiem przez te kraje decyzji dotyczącej przyjęcia uchodźców.

W pismach skierowanych do rządów w Warszawie, Budapeszcie i Pradze Komisja wyznaczyła termin na wykonanie decyzji lub odpowiedź. Zwyczajowo są to dwa miesiące, choć zdarzało się, że Komisja skracała oczekiwanie na odpowiedź do miesiąca.
Ani jednej osoby

Z najnowszego, majowego raportu KE wynika, że Węgry, Polska i Austria jako jedyne nie przyjęły ani jednej osoby. Natomiast Czechy, po przyjęciu niewielkiej liczby, przestały brać udział w programie. Do tej pory tylko Finlandia i Malta wywiązują się w stu procentach z obowiązków wynikających z rozdzielnika.

Co na to polski rząd? - Decyzja KE może nas oddalać od koniecznego kompromisu politycznego w sprawie polityki migracyjnej i pogłębić podziały w UE - skomentował decyzję KE wiceszef MSZ Konrad Szymański. Jak dodał, Polska jest gotowa do obrony swoich racji w sprawie przyjmowania uchodźców przed Trybunałem Sprawiedliwości.

Decyzja KE może nas oddalać od koniecznego kompromisu politycznego w sprawie polityki migracyjnej i pogłębić podziały w UE.

Zdaniem komentatorów Warszawa nie przestraszy się decyzji KE i nie zacznie przyjmować uchodźców. Unijna procedura jest bowiem skomplikowana i miną lata zanim trafi ostatecznie do Trybunału Sprawiedliwości. Tomasz Bielecki, były korespondent „Gazety Wyborczej" w Brukseli zwraca jednak uwagę, że stanowisko Warszawy wobec relokacji uchodźców może osłabić polską pozycję w rozpoczynających się za kilka miesięcy rozmowach na temat budżetu UE na lata po 2020 roku. Już teraz część krajów członkowskich twierdzi, że spora część funduszy powinna być uzależniona od wypełnienia zobowiązań wobec uchodźców.
Co by było gdybyśmy uchodźców przyjęli?

Minister Błaszczak straszy, że jeśli przyjmiemy uchodźców Warszawa „będzie jak Bruksela” a Konrad Szymański grozi Komisji Europejskiej unijnym trybunałem i zapowiada, że w razie czego rząd zorganizuje w tej kwestii referendum (podobnie postąpił Viktor Orban). Większości Polaków taka „twardość” się podoba, bo uchodźcy kojarzą im się z terroryzmem i skrytobójczymi atakami w Paryżu, Londynie czy Sztokholmie. Otumanieni retoryką strachu zapominamy o czysto ludzkich odruchach, o chrześcijańskim miłosierdziu, pomocy ludziom w potrzebie a przecież „Polak to katolik”.- pisze Jacek Pawlicki szef redakcji zagranicznej Newsweeka.

Czy przyjęcie 100, 200 czy nawet 6000 Syryjczyków grozi rzeczywiście „społeczną katastrofą” jak mówi Błaszczak? Czy w rezultacie w Polsce postaną strefy szariatu? Dziś wielu naszych przyjaciół na Zachodzie nie rozumie co stało się z krajem „Solidarności”, który w ciągu swej burzliwej historii korzystał nie raz z otwartości innych narodów a w chwili wielkich dramatów przenosił się na emigrację?

Polska ignoruje Brukselę

Zamiast szukać kompromisu, ministrowie Beaty Szydło wolą pójść na zwarcie. Tak jest w sprawie konfliktu z Komisją Europejską o praworządność w Polsce – Warszawa od początku ignoruje zalecenia Brukseli w sprawie Trybunały Konstytucyjnego i czyni z tego cnotę. Ta sama zasada stosowana jest w dużo ważniejszej z punktu widzenia Europy kwestii uchodźców. Tyle tylko, że to nie jest żadna polityka zagraniczna, ale najnowsza strategia rządu PiS na poprawę notowań w sondażach.

newsweek.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież