Pilne spotkanie Ligi Arabskiej. Na Bliskim Wschodzie szykuje się poważny kryzys

Król Jordanii Abdullah II chce zwołać w trybie pilnym spotkanie Ligi Arabskiej i Organizacji Współpracy Islamskiej, by ustalić, jakie kroki należy podjąć po decyzji prezydenta Donalda Trumpa o przeniesieniu ambasady USA do Jerozolimy - poinformował MSZ Jordanii. - Spotkanie pozwoli skoordynować stanowiska (krajów) arabskich i muzułmańskich w sprawie decyzji (Trumpa). Jerozolima jest problemem palestyńskim, jordańskim, islamskim i chrześcijańskim i wszelkie próby zadecydowania o jej losie w sposób jednostronny są próżne i nieważne - powiedział szef dyplomacji Jordanii Ajman Husejn Abd Allah as-Safadi. Wyjaśnił, że jego kraj prowadzi już konsultacje z Ligą Arabską, a z Organizacją Współpracy Islamskiej rozmowy podjęła Turcja, która sprawuje teraz przewodnictwo tej grupy.

Apel do przywódców Trump poinformował telefonicznie przywódcę Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa, króla Jordanii Abdullaha II i króla Arabii Saudyjskiej Salmana o zamiarze przeniesienia ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy. Abbas zaapelował do papieża Franciszka oraz przywódców Rosji, Francji i Jordanii, by zainterweniowali w sprawie decyzji Trumpa i nie dopuścili do wcielenia jej w życie. Prezydent Turcji - Recip Erdogan zapowiedział, że może zerwać stosunki dyplomatyczne z Izraelem, jeśli Waszyngton uzna Jerozolimę za izraelską stolicę. Sprzeciw wobec planów amerykańskiej administracji wyraziło we wtorek wielu przywódców arabskich, włącznie z królem Arabii Saudyjskiej - szczególnie ważnego sojusznika USA w regionie. Rijad, którego stanowisko i pomoc może przesądzić o powodzeniu amerykańskich planów związanych z porozumieniem izraelsko-palestyńskim, ostrzegł przed groźnymi konsekwencjami decyzji prezydenta. Król Salman powiedział, że może ona wzbudzić gniew muzułmanów na całym świecie.

Decyzja w środę Przedstawiciele administracji Trumpa poinformowali w ubiegłym tygodniu, że prezydent może ogłosić w środę, że uznaje Jerozolimę za stolicę Izraela. Departament Stanu USA podał we wtorek, że osoby pracujące dla amerykańskiego rządu i wszyscy dyplomaci otrzymali zakaz poruszania się po starym mieście Jerozolimy w związku zapowiadanymi protestami przeciw decyzji Trumpa. Po Jerozolimie wolno się będzie przemieszczać tylko w celach służbowych i sytuacjach "nieodzownych" - podkreślił Departament Stanu. Konsekwencje Przedstawiciel administracji USA powiedział agencji Reutera, że amerykański wywiad ocenia, iż ogłoszenie zmiany statusu Jerozolimy może wywołać wrogą reakcję wobec Izraela i zagrozić amerykańskim interesom na Bliskim Wschodzie. Izraelski minister ds. służb specjalnych Israel Kac, który w ubiegłym tygodniu spotkał się w Waszyngtonie z przedstawicielami administracji, powiedział, że odniósł wrażenie, iż "prezydent uzna Jerozolimę za wieczną stolicę narodu żydowskiego od 3 tys. lat i stolicę państwa Izrael". Potwierdził, że władze biorą pod uwagę ewentualną falę przemocy. - Przygotowujemy się na każdą opcję - dodał i zapewnił, że jeśli Abbas zdecyduje się na taką reakcję, "to zrobi wielki błąd".

Co zrobi świat? Prezydent Rosji Władimir Putin wyraził we wtorek poparcie dla prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa ws. statusu Jerozolimy i konieczności "natychmiastowego podjęcia bezpośrednich rozmów palestyńsko-izraelskich w kwestiach spornych" - podał Kreml. Przed uznaniem Jerozolimy za stolicę ostrzegali Trumpa prezydent Francji Emmanuel Macron, szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini i sekretarz generalny Ligi Państw Arabskich Ahmed Abul-Gheit. Sprzeciw wobec planów amerykańskiej administracji wyrazili też we wtorek premier Iraku Hajdar Dżawad al-Abadi i prezydent Egiptu Abd el-Fatah es-Sisi

tvn24.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież