Czy chciałbyś mieć sąsiada muzułmanina? Wstrząsające wyniki badań

Serwowane przez lata negatywne przekazy o muzułmanach spowodowały, że Polacy nie chcą mieć z wyznawcami tej religii nic wspólnego. „Zły islamista” na czele listy nieakceptowanych sąsiadów i członków rodzin zastąpił „złego żyda”. Za uprzedzeniami idą czyny: pobicia, wyzwiska i nękanie z powodów rasistowskich. Najbardziej odczuwają to dzieci.

Jak wynika z sondażu IBRIS przeprowadzonego dla „Rzeczpospolitej”, 9,5 proc. osób byłoby niezadowolonych z sąsiedztwa rodziny żydowskiej. Jednak gdyby była to muzułmańska rodzina, protestowałoby już 35,5 proc. respondentów.

Polacy nie chcieliby też „obcego” w rodzinie. Jak zareagowaliby Polacy, gdyby partner lub partnerka okazali się innej religii? Według sondażu 14 proc. byłoby niezadowolonych, jeśli druga połówka byłaby wyznania Mojżeszowego, z kolei przeciwko związkowi z muzułmaninem opowiada się już 39 proc.

Polacy nie chcą muzułmanów

Niechęć społeczeństwa do osób innego wyznania i o odmiennym wyglądzie odczuwają już nawet dzieci. Tak było w przypadku 14-letniej dziewczynki tureckiego pochodzenia, pobitej w Warszawie za kolor skóry. Teraz najchętniej siedziałaby tylko we własnym pokoju, nie chce nigdzie wychodzić. Do napadu doszło, gdy wracała ze szkoły. Zaczepił ją mężczyzna (mniej więcej 40-letni), krzyczał: „Polska dla Polaków”.

– Wychodzę z domu i boję się, że ktoś mnie zaczepi – mówi „Newsweekowi” Mateusz. Ma 13 lat, od trzech mieszka w Polsce, wcześniej w USA. Mama Polka, tata Amerykanin, ciemnoskóry. Mateusz ma po tacie ciemne, kręcone włosy i skórę trochę bardziej po nim niż po mamie. Mieszkają w Nowym Sączu. – W autobusie ludzie gapią się na mnie, jakbym był jakimś kosmitą. Tato bardzo się denerwuje, mówi, że to niekulturalne. Czasami, jak oni tak patrzą na nas, to my z tatą na nich. Kto dłużej wytrzyma? Sprawdzamy, kiedy odwrócą wzrok.

Anna, mama Mateusza: – Zdarzało się, że szliśmy z Mateuszem, a jakieś wyrostki wrzeszczały: „Ty, muzułmanin, spieprzaj stąd”, „Wracaj do Afryki”. To się zdarza nie tylko w Nowym Sączu, w Krakowie też. Zaczepiają na ogół młodzi mężczyźni.

W szkole zdarzało mu się słyszeć, że jest Murzynem albo że jak ktoś dotknie tego, czego on wcześniej dotknął, to się pobrudzi. – Czasami już nie wiem, jak sobie z tym radzić. Zdarza się, że od razu idę z tym do pani pedagog, a czasami w ogóle nie reaguję.

– Najbardziej dokucza się dziewczynkom, które noszą chusty – mówi Dagmara Sulkiewicz z Białegostoku. Pracuje w Muzułmańskim Związku Religijnym, uczy polskich Tatarów religii muzułmańskiej. Zauważyła, że gdy dzieci doświadczają przykrości, już się nawet nie skarżą. Bo co można zrobić z takimi wyzwiskami: terrorysta, islamista, Allah akbar. – Gdy maszeruje ONR, siedzimy z dziećmi w domach, nie wychodzimy. Nie ryzykuje się też wyjścia w Święto Niepodległości. Ostatnio w ogóle unika się wychodzenia z domu wieczorami, w weekendy – tłumaczy Sulkiewicz. W Białymstoku centralnym miejscem spotkań jest Rynek Kościuszki, są kawiarenki, miło byłoby tam pójść w weekend, ale jednak nie chodzą, zbyt duże ryzyko.

Zwykle rodzice, chcąc chronić dziecko, nikomu tego nie zgłaszają. – Próbują jakoś sami to załatwić, np. przenoszą dziecko do innej szkoły, co powoduje, że ofiara jest podwójnie karana – mówi Sylwia Spurek, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich ds. równego traktowania.

newsweek.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież