Islam a Zachód

W historii wzajemnych kontaktów świata muzułmańskiego z Zachodem wyróżnić można kilka etapów, w czasie których różny był układ sił, różnie układały się wzajemne relacje i różne było postrzeganie świata zachodniego.

 

Pierwsze spotkania z Zachodem

 

W początkowym okresie historii świata muzułmańskiego, czyli do wojen krzyżowych, jedynymi przedstawicielami Zachodu, z jakimi spotykali się wyznawcy islamu, byli ci, z którymi prowadzono walki. A więc przede wszystkim Bizantyjczycy, nieco później mieszkańcy podbijanych terenów: Hiszpanii w VIII w., Sycylii w IX w. czy Włoch w IX w. Podbitą ludność, z nielicznymi wyjątkami, traktowano zgodnie z nakazami islamu jako „lud Księgi”, pozwalano praktykować swoją wiarę, pod warunkiem płacenia podatku dżizja w zamian za ochronę (chrześcijańscy władcy natomiast dawali muzułmanom z podbitych terenów wybór: nawrócenie lub emigrację). Masowa islamizacja podbitych terenów jest zatem mitem; nawet na terenach Bliskiego Wschodu chrześcijanie długo pozostawali przy swojej religii – władcom muzułmańskim było to czasem nawet na rękę z powodu dżizji. Prześladowania chrześcijan były zazwyczaj krótkotrwałe, a nawrócenia następowały raczej w wyniku tego, że chrześcijanie nie mogli służyć w wojsku i sprawować wysokich urzędów.

 

Jednak zderzenia te nie przyczyniły się do poznania Zachodu, jego obraz był stereotypowy i miejscami niemalże bajkowy. Wynikało to zapewne z faktu, że muzułmanie byli przekonani o swej wyższości wobec chrześcijan, wyznawców niedoskonałej religii, źle interpretujących swoje objawienie – a zatem niezbyt się nimi interesowali. Europa jawiła się muzułmanom w zasadzie jako jedno państwo na kształt kalifatu, podzielone może na mniejsze ośrodki władzy, ale pod jedną zwierzchnością pochodzenia duchowego.

 

Dopiero wyprawy krzyżowe (1096–1291) doprowadziły do pierwszego masowego kontaktu muzułmanów na ich własnych ziemiach z Europejczykami, zwanych wtedy Frankami. Jednak, jak wynika z tekstów pochodzących z tego okresu, mimo pewnych obserwacji również nie zaowocowały one wyjściem poza utrwalone stereotypy. Ludzi Zachodu postrzegano jako dzielnych, honorowych, pobożnych wojowników, ale o niehigienicznych obyczajach (nie myli się i nie prali ubrań), których cechowało też chłodne obejście, szorstkie maniery, tępota umysłowa, prostacki charakter i brak lekkości w mowie. Do tego niezrozumiały był stosunek Franków do ich kobiet – odwaga rycerza bierze się przecież z męskiej dumy, wyrażanej w zazdrości, która przejawia się w trosce o kobiety i w ich ochronie. Europejczycy zaś nie byli wszak wcale zazdrośni o swe kobiety i nie strzegli ich przed obcymi mężczyznami, co wyraźnie świadczyło o ich słabości.

 

Jednak te stereotypowe wyobrażenia nie przeszkadzały muzułmanom w codziennej praktyce – nie tylko stykali się z Frankami, ale zawierali z nimi przymierza, nierzadko przeciw innym wyznawcom islamu. Zdarzało się również, że byli poddanymi Franków, a nawet przyjaźnili się i polowali czy ucztowali razem. Obecność chrześcijańskich rycerzy europejskich stawała się powoli rzeczywistością wpisaną w tamtejsze realia i kto wie, czy gdyby nie zamiar zjednoczenia Bliskiego Wschodu, jaki realizował Saladyn (Salah ad-Din), inaczej mogłyby się potoczyć wzajemne relacje.

 

Wojny krzyżowe były pierwszym kontaktem z Zachodem na masową skalę i po raz pierwszy przyniosły poczucie zagrożenia ekspansją europejską. Mimo że nie dotknęły całego świata muzułmańskiego i w wielu jego miejscach pozostały niezauważone, w ich wyniku nastąpiło także zaostrzenie antychrześcijańskiej propagandy.

 

Nowożytne kontakty ze światem Zachodu

 

Po wyparciu krzyżowców z Bliskiego Wschodu aż do XVII w. to wojska muzułmańskie, szczególnie osmańskie, odnosiły zwycięstwa nad armiami chrześcijańskimi. W wyniku tych walk w Europie z kolei narodziło się poczucie istnienia tzw. zagrożenia tureckiego. Dopiero załamanie się ofensywy tureckiej i początek odwrotu z terenów europejskich, jaki nastąpił w XVII w. jako rezultat m.in. wiktorii wiedeńskiej, zmieniły układ sił i, co za tym idzie, wzajemny stosunek Zachodu i świata islamu.

 

Szczególnie ważnym momentem w historii kontaktów islamu z Zachodem była inwazja Napoleona na Egipt w 1798 r., gdy po raz pierwszy od czasów wojen krzyżowych wojska europejskie znowu pojawiły się na Bliskim Wschodzie. Od tego czasu państwa zachodnie zaczęły odgrywać coraz większą rolę polityczną w świecie muzułmańskim, podporządkowując sobie kolejne tereny jako kolonie. Wyznawcy islamu z kolei napływali do Europy w ramach studiów, podróży dyplomatycznych i misji naukowych. Okazało się przy okazji tych wydarzeń, że armie zachodnie są nowocześniejsze, lepiej uzbrojone i wyćwiczone, a tryb życia na Zachodzie i poziom tamtejszej wiedzy naukowej o wiele przewyższa to, co muzułmanie spotykali na co dzień we własnych krajach.

 

Kontakty te wywarły wielki wpływ na świat muzułmański. Podróżujący po Europie i studiujący tam intelektualiści arabscy dostrzegali wiele pozytywnych aspektów panującego w Europie porządku i obyczajów. Przede wszystkim rzucała się w oczy siła i sprawna organizacja państwa, budząca podziw i pragnienie dorównania. Był to też sygnał, że coś niedobrego stało się z cywilizacją muzułmańską, która była słaba, słabsza od Europy. Zatem zetknięcie się z Europą zaowocowało ruchem reformatorskim, mającym na celu wzmocnienie oraz unowocześnienie świata muzułmańskiego. Ówcześni muzułmanie dostrzegali u Europejczyków dociekliwość, wolę ciągłych zmian i ulepszania tego, co zastali – ale jednocześnie stałość w sprawach ważnych: dotrzymywanie umów, niezmienność przekonań politycznych, odwzajemnianie zaufania, cnoty obywatelskie. Szczególnie te pierwsze cechy były trudno zrozumiałe dla zapatrzonych w chwalebną przeszłość Arabów. Przy całym podziwie jednak obcość Europejczyków była dla niektórych muzułmanów wciąż znaczna, a ich niezrozumiałe obyczaje czy praktyki wydawały się nieść zagrożenie moralne.

 

Islam a Zachód współcześnie

 

Początkowy zachwyt nad zdobyczami cywilizacji europejskiej zastąpiło wkrótce, na przełomie XIX i XX w., rozczarowanie. Muzułmanie zauważyli, że przy wszystkich swych zaletach Europa rozbita jest na skonfliktowane ze sobą narody, a między europejskimi ideami a praktyką brak jest spójności. Ludzie Zachodu – twierdzą niektórzy muzułmanie – głoszą wolność, równość, braterstwo, ale hasła te odnoszą się tylko do nich samych, natomiast w stosunku do skolonizowanych czy słabszych narodów lub państw zasady te ulegają zawieszeniu. W polityce przedstawiciele Zachodu, dążąc do opanowania Bliskiego Wschodu i utrzymania swojej dominacji wszystkimi możliwymi sposobami, m.in. łamali dane wcześniej przyrzeczenia, jak np. obietnicę utworzenia państwa arabskiego z terytorium Palestyny i Żyznego Półksiężyca w zamian za udzielenie pomocy przez wojska arabskie w walce z Turkami w czasie I wojny światowej. Zauważa się też dwuznaczne zachowanie się mocarstw zachodnich (także USA i ZSRR) w trakcie różnych etapów konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Mocarstwa te nierzadko używały również wyznawców islamu w swoich celach, szkoląc ich i wyposażając, a potem, gdy nie byli już potrzebni, porzucały ich na pastwę losu – tak było np. w przypadku mudżahedinów, wspieranych w walce przeciw wojskom radzieckim w Afganistanie.

 

Stosowanie podwójnej moralności – o co muzułmanie oskarżają Zachód – nie ogranicza się do podziału na „swoich” i „obcych”, ale także widoczne bywa w działaniach lub zaniechaniach przedstawicieli Zachodu w polityce międzynarodowej. Na przykład, z jednej strony, ganią oni wahhabizm za jego purytańskość i brak tolerancji, a z drugiej – wspierają oparte na nim władze Arabii Saudyjskiej, gdyż leży to w ich gospodarczym (ropa naftowa) interesie. W mediach zachodnich potępia się opresywne traktowanie kobiet przez konserwatywne reżimy bliskowschodnie, ale nie przeszkadza to rządom tych państw w prowadzeniu wspierającej je polityki, a firmom w robieniu z nimi interesów. Inny przykład: Amerykanie z Europejczykami zaatakowali Saddama Husajna i Irak z powodu tyranii i posiadania broni masowego rażenia, natomiast Kim Dzong Il, którego można oskarżyć o to samo, nie jest zagrożony atakiem – ale Korea nie posiada drugich w świecie co do wielkości złóż ropy naftowej.

 

Tę dwuznaczność w polityce zauważają i podkreślają w swej propagandzie islamscy fundamentaliści, choć jest jej świadomych także wielu zwykłych muzułmanów. Doświadczenie kolonializmu wywiera do dzisiaj znaczący wpływ na sposób postrzegania działań politycznych i handlowych państw europejskich, w tym i USA, zdecydowanie bardziej obecnie widocznych w polityce międzynarodowej tego regionu. Podejrzliwie podchodzi się zatem do wielu działań i wypowiedzi polityków europejskich, gdyż wciąż żywa jest pamięć o ich poprzednikach, którzy popierali podporządkowanie i wyzysk zamorskich posiadłości. Jednak Zachód nie jest postrzegany obecnie jako jedna całość – na przykład w Egipcie za najbardziej antymuzułmańskie uważane są Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, a Francja i Niemcy za zdecydowanie mniej.

 

Muzułmanie mający poczucie słabszej pozycji w stosunku do Zachodu, od drugiej połowy XIX w. zaczęli wykorzystywać krucjaty w celach propagandowych. Wyprawy krzyżowe, dotąd nieobecne w świadomości wielu narodów muzułmańskich, w wyniku rozpowszechniania się wiedzy historycznej zaczęły rzucać cień na stosunek muzułmanów do Zachodu, mimo że od tego czasu minęło wiele wieków – jednak przeszłość dla muzułmanów odgrywa znaczną rolę w ich postrzeganiu świata. Często kolonializm postrzegany jest jako kolejny etap krucjat lub one same jako wczesny imperializm, Salah ad-Din (Saladyn) zaś, który odebrał krzyżowcom Jerozolimę, stał się symbolem walki z nim. Na przykład Saddam Husajn bywał portretowany obok wizerunku Saladyna jako kontynuator jego walki. Retoryką dotyczącą krucjat jako symbolu interwencjonizmu świata zachodniego posługują się także pojedynczy teoretycy fundamentalizmu – także Sajjid Kutb podkreślał powiązanie ideologii wypraw krzyżowych z imperializmem, międzynarodowym syjonizmem i komunizmem. Ludzie Zachodu wydają się tego nie dostrzegać, o czym świadczy choćby używanie terminu „krucjata” przez administrację George’a W. Busha i jego samego w trakcie oficjalnych wystąpień po 11 września 2001. Obecnie wykorzystuje się opartą na krucjatach retorykę wobec USA i Izraela, który postrzegany jest jako przyczółek świata zachodniego na muzułmańskich terenach.

 

Muzułmanie na całym świecie świadomi są przy tym ciągłej wyższości naukowo-technicznej cywilizacji Zachodu, która dzięki biorącej się stąd przewadze dyktuje warunki na arenie polityki międzynarodowej. Kultura zachodnia dominuje także w środkach masowej komunikacji – w telewizji satelitarnej czy internecie. Ta ostatnia przewaga sprawia, że ludziom Zachodu zarzuca się chęć narzucenia własnego, zachodniego stylu życia innym. Procesy społeczne, wzmagane przez ogólną dostępność tych mediów, prowadzą do wykształcenia się poczucia zagrożenia ze strony silnej, materialistycznie nastawionej cywilizacji europejsko-amerykańskiej, która niesie ze sobą niebezpieczeństwo dla wartości duchowych świata islamu. Rodzącej się ze zderzenia z wszechobecnym obrazem przewagi technologicznej i naukowej świata Zachodu świadomości obecnej słabości cywilizacyjnej świata muzułmańskiego towarzyszy szukanie swojej tożsamości i potwierdzenia własnej wartości. To głównie chwalebna przeszłość zawiera w sobie to, z czego wyznawcy islamu mogą być dumni, nie jest zatem dziwne, że to z nią się identyfikują. Nawrót do tradycji, silnie nacechowanej religijnie, często owocuje przy tym postawami fundamentalistycznymi różnego rodzaju – od tych propagujących odnowę islamu z naleciałości niemuzułmańskich przez zwrócenie się do źródeł (Koranu i sunny) i nowej ich interpretacji w zmienionych warunkach po odrzucenie wszystkiego, co współczesne, oraz propagowanie stylu życia i funkcjonowania społeczeństw, jakie miało miejsce w idealnej społeczności muzułmanów z czasów Proroka. Od postulatów przejmowania wynalazków zachodnich przy zachowaniu własnej duchowości i moralności aż po nienawiść (często czynną – terroryzm) do wszystkiego, co pochodzi z Zachodu.

 

Wielu muzułmanów arabskich nadal podziwia racjonalne życie ludzi Zachodu, jego wysoki poziom, dążenie do pomyślności, oświaty, dbałość o zdrowie, właściwe wykorzystanie mocy twórczych człowieka, sprawne funkcjonowanie państwa, poczucie odpowiedzialności obywateli za ich państwo, poszanowanie prawa własności (choć nierzadko nadal nie rozumieją ich stosunku do kobiet). Dlatego wielu z nich emigruje na Zachód w poszukiwaniu pracy, lepszych warunków życia i starannego wykształcenia dla swoich dzieci, a uciekinierzy z regionów niespokojnych politycznie szukają tu bezpieczeństwa i dachu nad głową. Choć niektórzy z nich odrzucają całkowicie cywilizację zachodnią i żyją tak, jakby nigdy nie opuścili rodzinnych stron, wielu, szczególnie drugie i trzecie pokolenie, stara się pogodzić tradycje z życiem w świecie zachodnim, co im się nierzadko udaje.

 

Liczni myśliciele muzułmańscy nie mają przy tym wątpliwości, że Zachód nie musi być wcale wrogiem, że można z nim współpracować np. dla pokoju na świecie, zachowując jednak własną tożsamość i nie zamykając oczu na jego wady.

 

Wyłaniający się z powyższego tekstu niezbyt optymistyczny miejscami wizerunek Zachodu w świadomości wielu muzułmanów patrzących na relacje swego świata ze światem zachodnim należy jednak porównać z wizerunkiem muzułmanów w Europie i Ameryce. Nierzadko są oni opisywani przy użyciu podobnych określeń przez wielu autorów europejskich, np. jako agresywni, przekonani o swojej wyższości, pragnący zapanować nad światem. Wydaje się zatem, że tego typu uogólnianie charakterystyczne jest w ogóle dla ludzi nastawionych polemicznie lub wrogo wobec obcych, których świat i wartości są na tyle odmienne, że trudno je zrozumieć, szczególnie gdy patrzy się na nich przez pryzmat własnej kultury i wspólnej historii, nierzadko pełnej konfliktów i zderzeń.

 

Agata S. Nalborczyk

 

Wyłączne prawa do Leksykonu posiadają: Agata Skowron-Nalborczyk, Agata Marek i Towarzystwo WIĘŹ.

Leksykon "Nie bój się islamu" został wydany w ramach programu wsparcia polityki antydyskryminacyjnej PHARE 2002.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież